Nie 13 Maj, 2007
v3rt

W górach jest...

Miało się zacząć standardowo, "wszystko co kocham". Dzisiaj Gorce urzekły mnie najlepszą pogodą, jaką można sobie wymarzyć. Orgia zieleni i powietrze przejrzyste jak kryształ. Do tego całkowite pustki na północnych szlakach. Niestety, do tego pucharu miodu życie musiało dolać łyżkę dziegciu. I to dużą.

Jak pewnie większość z Was, zawsze kiedy tylko mam czas i okazję, zbieram ze szlaku pamiątki po niedzielnych turystach. Tak było i dzisiaj - z Turbacza ruszyłem czerwonym na Stare Wierchy i Maciejową. Już 100 metrów od schroniska trafiła mi się pierwsza puszka. Miałem ze sobą małą reklamówkę - po 15 minutach była pełna. Cóż, do tego już się zdążyłem przyzwyczaić. Tak samo jak i do uśmiechów politowania na twarzy przechodzącej stonki. Życie. Zbieram po to, żeby ulżyć matce naturze, nie spodziewam się pochwał. Ale tego, co mnie spotkało, nawet w najczarniejszych wizjach nie przewidziałem...

Dochodzę do Starych Wierchów, reklamówka ląduje w koszu. Nagle za mną jaaaaaaaaaak ktoś nie ryknie. Patrzę - wielce szanowny pan gospodarz. Wrzeszczy na całą polanę, że tak, że on za śmieci płaci, że mam to zabierać. Że sprzątanie gór jest we wrześniu i że on za worek śmieci 5 złotych płaci. Gdy się ocknąłem z osłupienia i przypomniałem sobie, że też mam język w gębie dla odmiany wydarłem się na niego (z czego nie jestem specjalnie dumny, ale mnie poniosło) - zaproponowałem, że mu zapłacę za te śmieci. Ryknął, że on skupu nie prowadzi. Nalegałem, a ludzie dookoła zaczęli się przesłuchiwać, więc wrzasnął jeszcze, że mam się tam więcej nie pokazywać (ma to jak w banku) i trzasnął mi drzwiami przed nosem. Ole!

Parodia!!! Jeszcze teraz mnie trzęsie jak sobie to przypomnę. Dobra, on płaci, ale jakieś elementarne zasady obowiązują! Naprawdę, ręce opadają. Komu PTTK dzierżawi te schroniska? Do czego oni chcą doprowadzić? Stonka przyleci, wychleje piwo, puszkę rzuci w krzaki i już? Gdzie dawny duch gór?

Ech, mógłbym pisać i pisać, ale w tym stanie zbyt chaotycznie to wszystko wyjdzie. Po całym dniu jestem padnięty. Póki co, post leci na 3 fora. Czekam na jakiś odzew, jakieś pomysły, cokolwiek... Co wiem na pewno, to to, że moja noga tam przez długi czas nie postanie oraz że tak tego nie zostawię. Chyba wystosuję oficjalne pisemko do PTTK Rabka, bo to chyba ich działka.

Jasna cholera, Polska!



Nie 13 Maj, 2007
marcin_91

Po prostu ręce opadają! PTTK powinno zatrudniać ludzi kochających góry do schronisk, a nie takich materialistów! Poza tym ile kosztuje wywóz reklamówki śmieci?
Wydaje mi się że jeśli gospodarz dobrze prowadzi schronisko (tzn. ma duże dochody) to pismo nic nie da. To tylko Polska .
Niestety, co da zmiana gospodarza? Nowy gospodarz nie będzie chodził po górach i zbierał śmieci, a turyści też się w większości nie kwapią. (Ja NIE zawsze zbieram śmieci - przyznaję się) Tu potrzeba akcji na wielką skalę i długotrwałej - to społeczeństwo musi zrozumieć że czyste góry to też ich interes.

Nie 13 Maj, 2007
nik7

Dlaczego mnie to nie dziwi...? Z tym tak zwanym "gospodarzem" też miałam okazję spotkać się (niestety). Na stronie oficjalnej schroniska można się dowiedzieć, że gospodarze nie mają, jak do tej pory żadnych problemów ani ze zbójami, ani z partyzantami, ani nawet z turystami. Nie wiem jak tam ze zbójami ani partyzantami, gdyż takowymi nie jesteśmy ale z turystami to jakiś dziwny problem jest. Zostaliśmy przywitani marudzeniem, że "Turbacz zabiera wszystkich turystów a tu człowiek haruje i mało turystów" - pomyśleliśmy sobie: faktycznie wszyscy na Turbacz walą a im przysłowiowe odpadki z pańskiego stołu, nawet przez moment mi przykro było. Nie dane jednak było nam długo czekać na dalszy ciąg. Narzekania dzierżawcy na obecne władze, Polskę, świat mogą skutecznie zniechęcić; prosząc o klucz do umywalni i słysząc dobitne "NIE" traci się chęć do mycia. Trójka turystów została przegoniona ze schroniska o godz. 19:00 i posłana na Turbacz bo "grupa" musiałaby po nich chodzić gdyby spali na podłodze. Rano usłyszeliśmy miłe i zachęcające: "Czas się zwijać bo psa chcę wypuszczać". Przykro mi ale w takim miejscu nie chce mi się przebywać !

Nie 13 Maj, 2007
Vojto

Z Beskidzkiego Forum: http://www.beskidzkie.for...chach-t731.html

Jak widać Stare Wierchy są na tapecie notorycznie. Aż dziw że jeszcze nikt z dzierżawcą porządku nie zrobił...



Nie 13 Maj, 2007
duncan76

Z tego co tu piszecie widzę, że nie jest tak źle Chodzi mi o to, że w dzisiejszych czasach "niewidzialna ręka rynku" po jakimś czasie wykończy takiego pseudogospodarza. W każdym razie wybieram się w wakacje w tamte rejony i gościowi nie dam zarobić na mnie ani grosika. Gremialny bojkot "turystyczny" przyspieszy jego koniec

Nie 13 Maj, 2007
RemigiuszP

Witam !!! W długi weekend byłem z rodzinką w Tatrach. Mnóstwo ludzi (szlaki raczej łatwe i proste robilismy nie mamy jakiegoś dużego doświadczenia, moko, murowaniec, dolinki), i raczej nie można powiedzieć żeby był jakiś straszny śmietnik. Ale pod koniec wyjazdu jak już większość wyjechała byliśmy w dolinie Chochołowskiej i tam niestety był straszny syf. Zastanawiamy się dlaczego tak było. Koszy wcale nie mniej niż na innych szlakach, dolina nie aż tak popularna jak np. Kościeliska. Doszliśmy do wniosku że po prostu jeszcze nie dano rady posprzątać (pogoda była kiepska). Już po przewaleniu się tego tłoku byłem w kilku miejscach i powiem jedno, szlaki zaczynały leczyć rany po turystach. Były rozdeptane i styrane, zaśmiecone. Powyrywane głazy na szlaku? Jak by stado bydła przeszło. Ale na porządku dziennym są "turyści" którzy na każdą wycieczkę zabierają cały plecak piwska. A później ciąży i na pęcherz i na plecy. Coś trzeba z tym zrobić. Najłatwiej rzucić pod nogi. Mam również wrażenie że śmieci na szlaku działają na większość "turystów" jak płachta na byka w tym sensie że jeśli już i tak leżą śmieci to czemu mam nie dorzucić swoich. Po co je dźwigać. Przecież już i tak ponieśliśmy trud wspinaczki np. do tego cholernego schroniska (ono tak wysoko). Najlepszym przykładem takiego zachowania była Gubałówka (mieliśmy tam odpoczynek). Jeden wielki syf, tam chyba nikt po sobie nie sprząta. Tam się idzie poleżeć. Ale nie wiem co tymi ludźmi kieruje żeby tak się zachowywać. Cieszę się tylko że za swoje dzieci nie muszę się wstydzić, wiedzą co zrobić z papierkiem od cukierka. Wszystko wraca z nami.

Nie 13 Maj, 2007
kaawa

w czwartek byłem w Koscieliskiej i powiem że byłem pozytywnie zaskoczony - główny szlak pod Ornak - jedna puszka. Pomijam przypałów którzy zaczęli kopać po najstarszym drzewie w koscieliskiej (lipie?!?!).....
Ale przynajmniej wesoło było popatrzeć na dziewczyny w balerinach męczące się po kamienistej drodze

Pon 14 Maj, 2007
Uriel

Tak się składa, że w górnych partiach śmiecie również zalegały w dość sporych ilościach. Już nie wspominam o śmieciach przy Schronisku na Hali Kondratowej, gdzie kosz na śmieci znajdował się kilka/kilkanaście metrów dalej. Kpina.

A na różowe pudernice z wyrośniętymi, łysymi osiłkami zabawnie było popatrzeć, zwłaszcza gdy starali się schodzić po zamarzniętym śniegu w dół. A jeszcze zabawniej było posłuchać tego, co mieli w tym czasie do powiedzenia... Oj, tak.

Pon 14 Maj, 2007
gamzo


A na różowe pudernice z wyrośniętymi, łysymi osiłkami zabawnie było popatrzeć, zwłaszcza gdy starali się schodzić po zamarzniętym śniegu w dół. A jeszcze zabawniej było posłuchać tego, co mieli w tym czasie do powiedzenia... Oj, tak.



Zacytuj, zacytuj proszę .... chyba że to by było coś w stylu

"O ja *** co za *** *** *** te *** *** i ***"

Pon 14 Maj, 2007
gamzo

Do tej smutnej rzeczywistości którą v3rt opisał mam jedno spostrzeżenie.

Wstęp do wąwozu Homole jest w sezonie płatny. Kasę zbiera chyba nadleśnictwo Krościenko. Ale w zamian jako bilet dostaje się piękną pocztówkę, na polanie przy górnym końcu wąwozu są stoliki w dobrym stanie, stoją kosze (które są opróżniane dość regularnie) - jednym słowem, ktoś dba o szlak i za to kasuje.

I być może to jest metoda.

Pon 14 Maj, 2007
v3rt

Dobra, ale trochę zaczynamy odbiegać od tematu...

Ja tego nie mam zamiaru tak zostawić, to jest granda w biały dzień. Już nawet pies trącał gospodarza, ale ja chcę wiedzieć co robić ze śmieciami na szlakach? Rok temu prowadziłem znajomego Szweda po Pieninach i naprawdę mi strasznie głupio było...

Co proponujecie? Ja póki co myślę o dość konkretnych działaniach. Spreparuję jakiś oficjalnie brzmiący e-mail (ewentualnie list) do PTTK Rabka oraz centralnego oddziału, to raz. Dwa, myślę że można by z tym do prasy uderzyć, co myślicie? Trzy, co mi właśnie wpadło do głowy, to jakby zorganizować się w kilkanaście(-dziesiąt) osób i przez kilka dni nękać PTTK telefonami z zapytaniem o śmieci to może dostrzegą problem.

Przede wszystkim dobrze ujął to Marcin. Poza przetargiem na schronisko powinien być test na znajomość gór i doświadczenie. Tam powinni siedzieć "górale", a nie kapitaliści!

Wraca temat założenia niezależnej organizacji turystycznej i wykupienia kilku schronisk...

Pon 14 Maj, 2007
gamzo

No OK, wykupisz schronisko, będziesz dbał o porządek w okolicy ... ale czy naprawdę jajo jedyną metodę na porządek uważasz przekwalifikowanie się na śmieciarza??

Jakbyś miał uprawnienia do wystawiana mandatów i walił po 50PLN za puszkę ... ale to z kolei zabawa w policjantów i złodziei ....

Pon 14 Maj, 2007
Uriel


Pon 14 Maj, 2007
gamzo

Było wziąść ją na ręce i znieść jak księżniczkę - byś miał dozgonną wdzięczność zapewnioną, jak to w bajce. Osiłek w roli złego smoka by Cię nie dopędził, a gdyby nawet, to dysponowałeś przewagą technologiczną w postaci czekana

Pon 14 Maj, 2007
Maciek B.

Kiedy w Polsce, kilka lat temu rozpoczęła się akcja "Sprzątanie Polski - Clean Up The World", moje wspomnienia po tej imprezie były wręcz traumatyczne. Tony (dosłownie!) śmieci zebrane przez dzieci z okolicznych szkół w plastikowe worki stały na Przełęczy Kołowrót i w kilku innych miejscach BŚ przez... dwa lata. To nie jest żart. Dwa lata nikt nie pofatygował się po wory z gnijącą zawartością. W końcu, w trzecim roku, jakiś "turysta" oraz warunki atmosferyczne zlitowali się wespół nad pozostałościami i wory rozpruli, śmieci posypały się więc w formie uroczych osuwisk w doliny Białki, Potoku Żydowskiego i Barbary. Od czasu tego pierwszego, absolutnie chybionego przedsięwzięcia mam awersję do podobnych akcji. Awersję tym głębszą, że swego czasu, jako opiekun i wykładowca, prowadziłem dzieci ze szkoły w Wilkowicach na tzw. sprzątanie dolin okolicznych potoków. Zostaliśmy wtedy niewybrednie obsobaczeni przez właścicieli działek do potoku przylegających, i w krótkich wojskowych słowach pouczeni aby nie ruszać pralek, lodówek i opon i starych telewizorów, bo umacniają zbocza...
Od tego czasu nie sprzątam śmieci po innych. Uczę dzieci, żeby sprzątały po sobie i uważam, że to najlepszy sposób i że to właśnie takie zachowania trzeba propagować.

W 1992 bodajże roku pewna organizacja ekologiczna z Bielska-Białej zrobiła wyśmienitą akcję. Na asfaltowej drodze wiodącej wgłąb Doliny Wapienicy, która od lat stanowi żelazny punkt weekendowych spacerów bielszczan, wyłożyła śmieci. Ale były to śmieci wyjęte tylko z przydrożnego rowu i z lasu w odległości 10 metrów od drogi. Wyobraźcie sobie "święte" oburzenie spacerowiczów, którzy musieli w sobotę od rana uprawiać slalom między puszkami, papierami i innym swiństem. Miało być edukacyjnie. Że tych śmieci nie widać, ale że one są... Zrobiła się afera, zatrąbiły media i... i nic. Po dwóch tygodniach można było zebrać znów tyle samo śmieci.
Czy to tylko kwestia mentalności?

Pon 14 Maj, 2007
jojagoda

v3rt, jeśli bys potrzebował podpisów pod takim listem, to pewnie wiele osób z tego forum ci pomoże.
Nie wiem, jak technicznie wygląda sprawa sprokurowania takiego listu rozsyłanego elektornicznie, ale wielokrotnie coś takiego trafiało mi do skrzynki i dołączałam się do akcji.
Może to jest jakiś pomysł.
Zawsze to w kupie raźniej Miałbyś pod swoim listem poparcie "ludu"

Pon 14 Maj, 2007
Marek

Myślę Maciek że mentalności, ale i braków w edukacji.
"Niosę papier, butelkę, puszkę, bo jest opakowaniem atrakcyjnej zawartości. Kiedy ta zawartość zostanie zjedzona lub wypita, dźwiganie bezużytecznego opakowania traci sens. Motywować mnie może do tego jedynie świadomość ekologiczna, a tej w sobie nie rozwinąłem. I nikt nie zadbał, by się rozwinęła. W moim naturalnym środowisku - w mieście - śmieci znikają w jakiś cudowny sposób, bo nie rzucają się w oczy. Tu, w świecie natury, też to pewnie tak działa".
Gdyby bezrefleksyjna stonka zdobyła się na małą refleksję, być może tak właśnie by się ona zwerbalizowała.
Pomysł akcji nękającej urzędasów z PTTK może być skuteczny. Ale odpowiedzią może być też tylko jakaś akcja. Coś, co ładnie wypadnie w corocznym sprawozdaniu z działalności.
W końcu problem ludzi zauważających problem śmieci, to jakaś drobnostka, nie wpływająca znacznie na strumyk pięniędzy, który sączy się z gór. W bojkoty, pikiety i wyrażanie oburzenia angażuje się zaledwie garstka.
Powtórzyłem tu właściwie defetystyczną myśl wyrażoną w wątku o motocrossowcach na szlakach turystycznych. Ale nie wierzę w trwałą skuteczność ani leniwych urzędników, ani presji na nich, wywieranej przez niszowe i słabo zorganizowane środowisko, ani akcje - spędy. Przynoszą jedynie doraźne skutki. Choć dobre i to.
Trzeba robić swoje. Na przykład dawać przykład .
v3rt zbiera śmieci i pisze o tym, a marcin_91, w odpowiedzi, tłumaczy się że nie zawsze zbiera. Może teraz zacznie zbierac zawsze?
Żartuję... ale nie do końca. Jeżeli sprzątanie po "braciach w rozumie" nie strąca nam korony z głowy, robimy to z własnej potrzeby, to bardzo dobrze. Za pilnie strzeżonym koszem na Starych Wierchach jest inny kosz, np. uliczny, w Rabce.
Ja również sprzątam śmieci, ale sporadycznie. Gdy zbieram własne na postoju, dorzucam także cudze. Czasem w oczy rzuci się też ładna, poręczna reklamówka. Aż żal, by się marnowała.
Idąc z zapełniającą się torbą w ręce, mam swoją małą satysfakcję. Tyle że rzadko chodzę po szlakach, a z perspektywy rowerzysty śmieci widać kiepsko.
Turysta sprząta w górach. Ten fakt z początku wątku natychmiast przykrył bardziej sensacyjny: Turysta się oburza na gbura - ajenta. A przecież ten pierwszy fakt powinien być ważniejszy.

Pon 14 Maj, 2007
Uriel


Pon 14 Maj, 2007
Marek

Auć! Nie nerwowo... Co na to poradzę?

Pon 14 Maj, 2007
buba

jakos predzej jestem w stanie zniesc to ze turysci smieca niz to co zrobil ten dupek ze schroniska!!!!!!! wedlug mnie tego nie mozna tak zostawic!!! moze nawet nie mail do pttk rabka tylko tam zadzwonic??????? opowiedziec jak gosciu odstrasza turystow od schroniska??? jesli pozyskasz gdzies maila lub telefon do tych z rabki i bys potrzebowal jakiegos wsparcia to ja tez moge tam zadzwonic! jak slysze o takich skur***** to mi sie noz w kieszeni otwiera!

i moze na rozweselenie przytocze pewna bardzo podobna historie ale duzo weselsza

ja tez mam w zwyczaju zbierac cudze smieci rzucone w ladnym miejscu.. np. w naszym osiedlowym lasku, parku miejskim..no wiec kiedys uzbieralam dwie duze torby, a ze w drodze do domu przechodzilam kolo baru to wrzucilam je do kosza przed barem. Wybiegl ze srodka wlasciciel i do mnie zebym smieci zabrala, ja mowie ze nie, wiec on je wyciagnal z kosza i wyrzucil na ulice przed bar...prosto pod kola samochodu strazy miejskiej..malo nie przebili sobie opony... bylo wesolo ))) zajebiscie wesolo

Wto 15 Maj, 2007
Maciek B.

A ja właśnie odzwyczaiłem się od sprzątania po innych z bardzo prostego powodu: nie zamierzam robić za krasnoludka.
Przychodzi na szczyt albo przełęcz do schroniska grupka turystów niedzielnych i wali śmieci gdzie popadnie. Na grzecznie zwróconą uwagę robią grzecznie zdziwione miny i sadzą taki tekst:
"No ale o co chodzi, przecież byliśmy tu tydzień temu i po tamtych śmieciach dzisiaj już nawet śladu nie ma. Tutaj, proszę pana przecież sprzątają".
Ano sprzatają. Krasnoludki chodzą i zbierają co ludzki ród rozrzuci. Taka górska symbioza.
Dopóki takiemu jednemu i drugiemu baranowi nie rzuci się w oczy cuchnąca sterta śmieci, nie zrozumie, że żeby śmieci nie było nie trzeba sprzątać, wystarczy nie świnić.
Bo jemu się zdaje, że w górach, to tak jak u niego w biurze - zakurzy się, rozleje kawę, zapaćka dywan koniakiem - nie ma sprawy, przyjdzie sprzątaczka, pani Krysia i jutro śladu po syfie nie będzie.
Jeśli więc wynoszę z lasu śmieci takich baranów, utwierdzam ich w przekonaniu, że tak właśnie jest. Że zdolność znikania puszek i paczek po czipsach jest sprawą normalną, że w lesie też jest taka pani Krysia, która dyskretnie, szybko i tanio sprzątnie wszystko, cokolwiek jaśniepan zafajda.
Nic z tego, nie mam na imię Krysia...

Wto 15 Maj, 2007
buba

ja tam wole pozbierac smieci np. u mnie w lesie bo przynajmniej jakis czas bedzie mniej nasyfione.. a zal mi patrzec na stokrotki ktore nie moga sie przebic bo lezy na nich butelka.. to samo w gorach..rzecz jasna ze nie bede sprzatac kolo schroniska na turbaczu ale zawsze wynosze wory z bacowek. A barany beda syfic obojetnie czy wokol jest czysto czy brudno..

po za tym slyszalam taka fajna sentencje:

"SPROBUJ ZAPALIC MALENKA SWIECZKE ZAMIAST PRZEKLINAC CIEMNOSC"

Sob 19 Maj, 2007
RemigiuszP

Czytam właśnie analizę działalności TPN i na temat śmieci jest info, pocieszające.
po przeliczeniu 1000 turystów pozostawia 0,50 m3 śmieci. W roku 2000 wskaźnik ten wynosił 1,0 m3 śmieci na tysiąc turystów. Zauważono spadek ilości śmieci zbieranych ze szlaków turystycznych w stosunku do ubiegłego roku. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że w przeciągu sześciu ostatnich lat zostały usunięte „stare śmieci” i podniosła się świadomość turystów.

Strona 14 http://www.nowy.tpn.pl/bi...0rok%202005.pdf

Jest to analiza za rok 2005.

Czw 31 Maj, 2007
v3rt

Zapaliłem tą świeczkę, o której wspominała buba, no i zrobił się z tego ogień...

Szanowny Panie,

W związku z przekazanymi nam uwagami dotyczącymi funkcjonowania
Schroniska PTTK na Starych Wierchach, uprzejmie informuję, że po
przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego i rozmowie z Kierowniczką
obiektu podjąłem decyzję o wypowiedzeniu łączącej nas z Nią umowy, ze
skutkiem na koniec września br.

Przyjęte rozwiązanie (wypowiedzenie umowy z zachowaniem 3-
miesięcznego okresu wypowiedzenia a nie w trybie natychmiastowym)
podyktowane jest wcześniejszą długoletnią współpracą Prowadzącej z PTTK, ze
znacznie lepszymi niż obecnie efektami.

Pozwalam sobie również poinformować, iż z tych też przyczyn nie
wykluczyłem w rozmowie z Nią, możliwości cofnięcia wypowiedzenia, jeżeli
obecna sytuacja w obiekcie w okresie trwania tego wypowiedzenia ulegnie
korzystnej i trwałej poprawie.

Bardzo dziękuję za uwagi i bardzo Pana w imieniu Prowadzącej
obiekt i swoim przepraszam.

Prezes Zarządu

Jerzy Kalarus



Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się tak odważnej decyzji.

A odnośnie sedna sprawy, PTTK jest otwarte na wszelkie pomysły racjonalizatorskie. Za niedługo powstanie jakiś mały portal związany z tematem, a później burza mózgów... Coś się rusza! :)

Do zobaczenia jutro na pienińskich szlakach!

Pon 04 Cze, 2007
jojagoda

niesamowite!
Czyżbym nie zauważyła, że ten kraj zaczął się zmieniać?
Może niedługo nawet Giertych poleci... Choć... może za dużo oczekuję.

Gratuluję Ci sukcesu w walce z systemem:) To fajnie wiedzieć, że PTTK zależy na górach. Może po prostu miłośnicy gór powinni być z nimi w lepszym kontakcie. Może oczekują takich głosów, wniosków , jak ten Twój.
Pozdrawiam serdecznie - Aśka

Pon 04 Cze, 2007
buba

to wedlug mnie ogromny sukces!! to ze wogole odpisali i zamierzaja przedsiebrac jakies kroki!! super moze gdyby wiecej osob w ten sposob reagowalo na chamstwo w schroniskach byloby w nich milej... nie bylam nigdy na starych wierchach i jak na razie sie nie wybieram ale poprawilo mi to humor na caly dzien

Wto 05 Cze, 2007
TomekN

Cześć!
Dwa lata temu pomagałem dzierżawcy jednego ze schronisk sprzątać szlak - z odcinka ok. 4 km zebraliśmy 4 60-litrowe worki. Dodam, że płaci on za wywóz śmieci wg ich ilości.

Według mnie błąd tkwi w systemie: świadczenia typu utrzymanie szlaku, darmowy wrzątek/toalety, zniżki - powinny być w jakiś sensowny sposób dofinansowane przez PTTK. W przeciwnym wypadku powstaje silna sprzeczność interesów, prowadząca do frustracji i, czasami, agresji. Paradoksalnie, dzierżawcy może być łatwiej samemu zorganizować sprzątanie szlaku - bo np. na ranek następnego dnia zaplanował zwiezienie wszystkich śmieci ze schroniska i dopełnienie pojemnika, który zostanie wymieniony na pusty. Natomiast kiedy przyniesiemy worek następnego dnia, musi go albo przechować w schronisku, albo specjalnie zwieźć na dół. UAZ pali w terenie ok 30l/100km... Może się mylę, ale dzierżawca chyba nie ma obowiązku sprzątania szlaku, natomiast musi dbać o bezpośrednią okolicę schroniska. W tym sensie wrzucamy mu kamyk (czytaj: worek) do ogródka.
Schodząc ze szlaku z zebranymi śmieciami, zwykle pytam dzierżawców, gdzie mogę je wyrzucić i nigdy nie spotkałem się z jakimś oporem, czasami natomiast ze stwierdzeniem: "Cholera, właśnie wczoraj wywiozłem śmieci..."

Rzecz jasna, nic nie usprawiedliwia chamstwa, ale trzeba pamiętać też o racjach drugiej strony i nie drażnić się nawzajem.

Pozdrawiam,
Tomek

Nie 10 Cze, 2007
Błędny Rybak

Bardzo mi przykro słyszeć taką druzgoczącą opinię o gospodarzach na "Starych Wierchach". Ja rozmyślnie omijam spanie na Turbaczu gdy idę na zachód bo schronisko na "Starych Wierchach" ma klimat. Ma oczywiście mankamenty każdego starego schroniska ale gdy takich schronisk zabraknie to skąd ludzie BĘDĄ wiedzieli, że da się przeżyć w górach bez wykafelkowanej łazienki i sterylnego WC? "starzy wędrowcy" wkrótce powymierają a i tak - kto ich bajań słucha? Możliwe, że gospodarze na "Starych Wierchach" już są zmęczeni? Oni są tam długo. A może rzuciło im się na rozum od szalejących na granicy parku (czyli dokłądnie przed schroniskiem i jego świetną ławeczką z widokiem na zachód) motocyklistów?

Pią 06 Lip, 2007
Radar

Na motocyklistach to oni tam kaske robią. Widziałem jak siedzieło u nich 7 takich śmierdzących jeźdżców i piło piwko. Kilka minut wcześniej wyjechali z PN:((( Smutne ale prawdziwe.

Pon 12 Lis, 2007
Marek

No i jak tam? Są zmiany na Starych Wierchach? Ajenta lub obyczajów...?

Wto 13 Lis, 2007
Siasia_Mosad

Kurcze.. ... nieźle... Dopiero teraz przeczytałam ten temat, ale i tak się we mnie gotuje, bo stary on jak świat.

Mnie najbardziej wkurzają kiepy... góry kiepów, w Czarnym, Morskim, w każdym jednym stawie, na każdym jednym szlaku, a szczyty to już prawdziwe śmietniska. Jak się człowiek czasem wpatrzy między skały, to mu się robi

Raz pamiętam jak zwróciłam uwagę starszemu panu, który niedopałek zwyczajnie machnął za siebie niemalże trafiając siedzących nieopodal ludzi. Jego odpowiedz była coś w stylu: bezczelna gówniara mnie pouczać nie będzie, się zachowuję jak chcę!!

Buractwo

A za akcję na Wierchach biję pokłony!!!! chociaż nie wiem, jak się sprawa potoczyła dalej.

Sro 14 Lis, 2007
mieciur

Chciałbym i ja dorzucić swoje uwagi na temat naszych pięknych zaśmieconych gór. Większość wypowiedzi dotyczy Tatr i Gorców, ja chciałbym przedstawić jak sie sprawa ma w górach mi najbliższych - mianowicie w Beskidzie Sądeckim. Chodząc po tym paśmie nie zauważyłem żadnych większych wysypisk-jednym słowem jest tam czysto ! Naprawde idąc szlakiem człowiek nie potyka się co chwila o puszkę po piwie czy innego śmiecia. Jedynym smutnym miejscem gdzie spotkałem góre smieci była Radziejowa. Ale ostatnio góra owa (nie nie Radziejowa dalej stoi ) w jakiś cudowny sposób zniknęła. Domyślam się że została spalona. Zastanawia mnie jedno dlaczego akurat w tych górach jest tak czysto? No chyba powody są dwa: albo chodzą tam sami prawdziwi turyści albo pasmo to jest mało popularne. I jak dla mnie może tak pozostać....

Czw 15 Lis, 2007
v3rt

@mieciur: Przyjacielu, z całym szacunkiem, ale chyba patrzysz w niebo :) Zgodzę się z tym, że nie jest tam tak tragicznie jak w Gorcach, ale do czystości im BARDZO daleko. Kiedy zacząłem czytać Twojego posta od razu stanęła mi przed oczami Radziejowa, ale sam się do niej odniosłeś - cieszę się, że ten śmietnik zniknął, miesiąc temu jeszcze był. Ale wracając do ogółu - byłem tam miesiąc temu z grupą, w 7 osób zebraliśmy kilka reklamówek śmieci w ciągu może 2 godzin.

Hehe, przychodzi mi na myśl, że może skoro teraz góry puste, a Ty szedłeś szlakiem, który sprzątaliśmy, to może dlatego wydawał się tak czysty - po prostu nikt po nas nie zdążył naśmiecić ;)

A tak serio to coraz częściej (chociaż nadal BAAAAAAAARDZO rzadko) spotykam wędrówców z reklamówkami wypchanymi śmieciami. Bo trzeba oddać cześć prawdzie, że pomimo opinii, z którą się często spotykam, sprzątanie jednak coś daje. Tak, zgadzam się, że podstawowym zadaniem powinno być wpajanie ludziom, żeby nie śmiecić, ale w edukacyjną rolę syfu na szlakach nie wierzę (chociaż...).

@siasia: Jeśli jesteś zainteresowana ciągiem dalszym sprawy, proszę Cię o kontakt mailowy.

Czw 15 Lis, 2007
mieciur

hmm drogi v3rt, chyba inaczej rozumiemy określenie czystość wiesz,może jakiś 1 km od miejsca gdzie mieszkam płytnie piękna rzeka Dunajcem zwana....są tam stawy i miejsca gdzie ludzie spędzają wolny czas w niedziele. W miejscu tym można znaleśc dosłownie wszystko: od opon do ciągnika poprzez drukarki i telewizory a kończąc na dywanach a o śmieciach z kuchni nie wspominając. Wiec, wiesz przy takim porównaniu mój Beskid Sądecki jest miejscem hiper czystym ! A z Radziejowej sie nie ciesz, już powoli znowu sie śmieciory zbierają... Nawiasem, miło że posprzątałeś "nie swój rejon" wielkie dzięki i pozdrowienia...

Sro 28 Lis, 2007
lucyna

Komu jeszcze zależy na górach? Taich osób est tysiace. Jezeli pozwolicie to tu wpiszę apel Stowarzyszenia Pracowni na Rzecz Wszystkich Jstnień. Ta organizacja proponuje nam wszystkim wzięcie udziału w akcji protestacynej przeciwko otwarciu wyciągu narciarskiego z Kuźnic na Kasprowy Wierch. Jest to kontrowersyjna inwestycja mająca bardzo niekorzystny wpływ na tatrzańską przyrodę. Szczegóły akcji na
www.pracownia.org.pl/akcja/index.php?akcja=1.
Szczegółowych informacji może Wam udzielić ortodoks@wp.pl

Sro 28 Lis, 2007
Petro

Kontrowersyjna to może jest budowa ośrodka narciarskiego na Jaśle. Na Kasprowym co się tak naprawdę zmieni? Chyba tylko przepustowość zimą.

Sro 28 Lis, 2007
lucyna

Tak, powiększy się tzw. presja antropogenczna. Nie wiadomo jak ta zwiększona przepustowość będzie wpływać na tatrzańską przyrodę. Będzie wprawdzie przez TPN prowadzony monitoringi osób szusujacych na dzko ale nie wiem czy będą mogli jakośc temu zaradzić.
Nie strasz proszę. Oby nigdy nie powstała ta inwestycja. Wprawdzie wczoraj dowiedziałam się o tym ,że w Bieszczadach jest walka pomiędzy odpowiednimi służbami oraz tzw grupą ochroiarzy, a ludźmi chcącymi wprowadzić u nas w Bieszczadach raj dla terenówek, enduro i takiego tam świństwa. Właśnie na ten temat ostro dyskutujemy na forum bieszczadzkim. Nie zdziwiłabym się więc gdyby się okazało, ze znowu chcą przekształcić Jasło w stację narciarską.

Sro 28 Lis, 2007
Bartosz

Wolę stację narciarską niż być przejechanym przez jakieś czterokołowe cudo. BTW, to lepiej żeby ośrodek powstał na Jaśle niż na Smereku. Mówiąc szczerze bardzo chętnie poszusowałbym sobie w Bieszczadach na nartach, tylko nie ma gdzie... Mam wrażenie, że nie którzy najchętniej wpakowaliby góry do antyramy i powiesili sobie na ścianie, i nie daj Bóg naruszyć tę świętość.

Sro 28 Lis, 2007
lucyna

Jest gdzie! Dzidowa w Bystrem i Laworta w Ustrzykach Dolnych. Ma powstać kompleks, w tym wyciąg w Lisznej obok Sanoka.

Sro 28 Lis, 2007
Bartosz

Lucyno, proszę nie porównuj stoków koło Ustrzyk z potencjalnym stokiem na Jaśle, bo to jak porównanie Białki Tatrzańskiej i Nosala!

Sro 28 Lis, 2007
mareki

Mówiąc szczerze bardzo chętnie poszusowałbym sobie w Bieszczadach na nartach, tylko nie ma gdzie... Mam wrażenie, że nie którzy najchętniej wpakowaliby góry do antyramy i powiesili sobie na ścianie, i nie daj Bóg naruszyć tę świętość.


Ja natomiast mam wrażenie, że niektórzy koniecznie chca ulepszać góry poprzez wyciagi, wieże i uwielbiaja przebywać we wspólnocie tlumów.

Sro 28 Lis, 2007
dynercia

Osobiście tez jestem za tym, żeby naszych gór "nie ulepszać". W końcu do sąsiadów nie mamy daleko i na narty zawsze można do nich skoczyć wiem, zalatuje to hipokryzją, ale z dwojga złego (bo lobby narciarskie jest na tyle silne, że te wyciągi i tak gdzieś powstaną) wolę już gdy z gór robią sobie badziewnik sąsiedzi. Z drugiej jak sobie przypomne Elbrus, to za "ulepszaniem" gór sąsiadów też jestem przeciw...

Czw 29 Lis, 2007
buba

tatry i ich przyrode chyba i tak mozna uznac za stracona... a mozna by chociaz ocalic inne gory przed rozdeptaniem... najlepiej to by bylo podzielic gory na ucywilizowane i dzikie, w jednych budowac ile wlezie infrastruktury i innych syfow,zeby mogli tam wypoczywac ludzie ktorzy to lubia...a inne gory zostawic w spokoju- niech beda dzikie , niezagospodarowane z niezniszczona przyroda- wtedy kazdy moglby odnalezc cos dla siebie...

mareki- popieram!!! niektorym chyba gory sie nie podobaja, bo same im nie wystarczaja..musza miec na nich nabudowana namiastke miasta by czuc sie w nich szczesliwymi...

Czw 29 Lis, 2007
Bartosz

wtedy kazdy moglby odnalezc cos dla siebie...


Albo piszesz, ze jesteś przeciwna wyciągom narciarskim, albo piszesz, żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie - może się zdecydujesz?

Ja też nie jestem za tym aby budować wszędzie wieże widokowe, wyciągi narciarskie, na każdej górze szlak papieski i krzyże... też jestem przeciwko! Ale nie popadajmy w paranoje.

Z drugiej strony mam znajmomych, którzy mieszkają w Cisnej. Dla nich to jest szansa na zarobek, na normalne życie. My sobie siedzimy w cieplutkich domach, w mieście, klikamy sobie w klawiaturkę, a na miesiąc przenosimy się w góry i chcemy dzikości. I słusznie chcemy odpocząć. Ale tubylcy (a może lepiej: tambylcy) z czego mają żyć? Najlepiej z turystyki, bo nie zdzierżyłbym jakby tam hute wybudowali. Ale żeby żyli z turystyki, okrągły rok to trzeba jakąś infrastrukturę zapewnić. W lecie nie ma problemu: góry, jazda konna, festiwale; ale w zimie? Pomieszkajcie najpierw w środku Bieszczad przez kilka lat, dojeżdżajcie codziennie 1,5 godziny do pracy i drugie 1,5 z pracy, to zobaczymy czy też nie chielibyście jednak pracować na miejscu...

Wydaje mi się, że nasza miastowa "próżność" jest bardziej samolubna niż tych, żyjących tam na miejscu, którzy też chcą jakoś żyć, mieć pieniądze, do pracy 15 minut, itd.

Czy oponując za budowaniem takowych ośrodków pomyśleliście o korzyściach dla gmin i ludzi, którzy będą tam pracować?! Założe się, że nie!

Oczywiście wszystko w granicach rozsądku...

W końcu do sąsiadów nie mamy daleko


Można np. w dzikie góry Ukrainy.

Czw 29 Lis, 2007
mareki

tatry i ich przyrode chyba i tak mozna uznac za stracona... a mozna by chociaz ocalic inne gory przed rozdeptaniem... najlepiej to by bylo podzielic gory na ucywilizowane i dzikie, w jednych budowac ile wlezie infrastruktury i innych syfow,zeby mogli tam wypoczywac ludzie ktorzy to lubia...a inne gory zostawic w spokoju- niech beda dzikie , niezagospodarowane z niezniszczona przyroda- wtedy kazdy moglby odnalezc cos dla siebie...szczesliwymi...


Gorzej ! Taki podział w zasadzie dokonano. Są PN, rezerwaty i Parki Krajobrazowe, obszary Natura 2000. Jest prawo. Ale to dla niektórych nic nie znaczy. Dobrym przykładem są Tatry. Kolejka,kolejką, ale próba organizacji olimpiady - to dopiero był skandal !

Czw 29 Lis, 2007
lucyna



Z drugiej strony mam znajmomych, którzy mieszkają w Cisnej. Dla nich to jest szansa na zarobek, na normalne życie. My sobie siedzimy w cieplutkich domach, w mieście, klikamy sobie w klawiaturkę, a na miesiąc przenosimy się w góry i chcemy dzikości. I słusznie chcemy odpocząć. Ale tubylcy (a może lepiej: tambylcy) z czego mają żyć? Najlepiej z turystyki, bo nie zdzierżyłbym jakby tam hute wybudowali. Ale żeby żyli z turystyki, okrągły rok to trzeba jakąś infrastrukturę zapewnić. W lecie nie ma problemu: góry, jazda konna, festiwale; ale w zimie? Pomieszkajcie najpierw w środku Bieszczad przez kilka lat, dojeżdżajcie codziennie 1,5 godziny do pracy i drugie 1,5 z pracy, to zobaczymy czy też nie chielibyście jednak pracować na miejscu...

Wydaje mi się, że nasza miastowa "próżność" jest bardziej samolubna niż tych, żyjących tam na miejscu, którzy też chcą jakoś żyć, mieć pieniądze, do pracy 15 minut, itd.

Czy oponując za budowaniem takowych ośrodków pomyśleliście o korzyściach dla gmin i ludzi, którzy będą tam pracować?! Założe się, że nie!

Oczywiście wszystko w granicach rozsądku...

Można np. w dzikie góry Ukrainy.



Nie popadajmy w paranoję. Masz rację. Jestem mieszkanką Bieszczadów, wiem co to oznacza dojeżdżać do pracy 80-110 km. Robię to. Nasz region może "żyć" i rozwijać się tylko dzięki turystyce. Uwierz mi na słowo znam bardzo dobrze realia turystyczne Bieszczadów i jako przewodnik i jako koordynator tworzącego się klastra turystyczne. Przetaczasz argumenty, które non stop słyszę. Dzięki budowie wyciągu turystyka w rejonie Wetliny i Cisnej rozwinie się. Wybacz ale wg mnie to są mrzonki. Dlaczego? Może zacznę od podstawowej sprawy. Bieszczady kuszą ludzi dzikością, przyrodą, specyficznymi klimatami. Codziennie rozmawiam z potencjalnymi gośćmi i stałymi klientami, opracowuję oferty i programy pobytu grup zorganizowanych. To właśnie Ci ludzie mówią mi czego po nas oczekują.(Były prowadzone badania przez naszego Kolegę: czynniki wpływające na rozwój turystyki w Bieszczadach). Po wtóre ta część Bieszczadów należy do programu Natura 2000 i Międzynarodowego Rezerwatu Biosfery "Karpaty Wschodnie". Po trzecie wyciąg musiałby być finansowany w całości ze środków prywatnych. Banki oraz fundusze unijne nie mogą dofinansowywać tego typu inwestycji na stokach położonych poniżej 1500 m. Po czwarte zmienia nam się klimat, ociepla się. Aby istniał wyciąg musi być sztuczne naśnieżanie. Na szczęście w tej okolicy nie ma dostatecznej ilości wody aby działały armatki śniezne czy jak tam ten sprzęt się nazywa. Po piąte konkurencja. Mamy Słowację, która uchodzi za tania.Mamy Ukrainę. Czy widziałeś plany inwestorów, którzy zamierzają zainwestować w Czarnohorze w stacje narciarskie typu alpejskiego. W tamtejszych górach spólki z przepotężnym kapitałem międzynarodowym? (tak naprawdę rosyjsko-rosyjsko-ukraińskim) już wykupiły tereny pod inwestycje i rozpoczynają z głową inwestycję, czyli zaczynają od poprawienia, rozbudowy i budowy tamtejszej infrastruktury drogowej. Po szóste już budowa wyciągu w Przemyślu odebrała część klientów wyciągom w Ustrzykach Dol i w Bystrem. Przeważnie Ukraińców. Doszły do tego te cuda, które obecnie dzieją sie z wizami dla Ukraińców i zaczynają sie na potęgę rezygnacje gości ze wschodu z zimowego pobytu unas. Część obiektów w Ustrzykach do 70 % obłożenia zimowego miało z Ukrainy. Po siódme nam jest potrzebne centrum sportów, które czynne byłoby przez cały rok. Centrum konferencyjne, wyciągi, trasy dla off road, motocrosu itd. Wyciągi narciarskie, tory saneczkowe ze sztuczną nawierzchnią latem. Tylko, ze takie centrum obsługujące całe Bieszczady powinno powstać w okolicach Sanoka.

Czw 29 Lis, 2007
Bartosz

1) Bez jaj, ceny w ośrodkach słowackich już dawno się wyrównały z cenami w Polsce, wiem bo jeżdżę co roku co najmniej do kilku różnych ośrodków. Więc to żaden argument żeby jeździć na Słowację.
2) Znam się na budowie kolejek linowcyh, bo to studiowałem. Wiem więc jakie są potrzeby na budowę takiego ośrodka, zarówno finansowe, techniczne, geograficzne, hydrologiczne, itp. Nie znam oczywiście warunków na Jaśle i jeżeli nie ma tam warunków, to na siłę nie ma co budować - rzecz jasna i z tym się zgodzę. Ma to wszystko współgrać z jak najmniejszym wpływem na środowisko. Tu padł przykład Jasła, ale może dwie góry dalej już takie warunki są, ale i tak pewnie będziecie oponować.
3) Lucano wybacz, albo dobry ośrodek narciarski, albo koło Sanoka? Według mnie te dwie rzeczy się kłócą.
4) Nie jestem za budową ośrodka na Tarnicy, Wetlińskiej, ale też budowanie ośrodków na górach typu Zborów na Jurze, to też jest przesada.

A najlepiej to wysłać wszystkich narciarzy w Alpy, alpinistów wygonić z Tatr do Patagonii, skiturowców na Alaskę, a księży na Księżyc...

Czw 29 Lis, 2007
lucyna

1.Masz rację,dlatego napisałam, że uchodzi za tanią. Moim zdaniem ceny są porównywalne. Na dzień dzisiejszy to Słowacja przyjeła nam gości z Ukrainy. Juz właściciele bieszczadzkich wyciągów załamują ręce. Nawet dziś ukazał się artykuł na ten temat w lokalnej gazecie Nowiny.
2.Nie znam się na budowie stacji narciarskich. Znam tylko opinie ekspertów i wyniki badań.
3. Jest takie fajne miejsce w Lisznej. Nie wiem czy byłeś tam. Cudowna dolina, która ma być zagospodarowana pod tym kątem.

Nie jestem narciarzem, moje umiejętności nie wystarczyły na oślą łączkę. Nigdy już nie będę jeździć na nartach więc nie jestem w stanie ocenić stoku pod tym kątem. Powtarzam tylko opinię innych.

Czw 29 Lis, 2007
duncan76

Może trochę naiwnie, bo nie siedzę aż tak w temacie jak np. Lucyna...
Po przeczytaniu Waszych postów nachodzi mnie pytanie - czy tego naprawdę nie da się pogodzić? Tzn. czy wszystkie góry, potencjalne stoki narciarskie są położone na terenach prawnie chronionych? Czy koniecznie trzeba tworzyć infrastrukturę turystyczną tam gdzie jest to niewskazane? To przecież spowoduje, że takie miejsce straci swe walory i tym samym przestanie być "turystyczne".
Po co tworzono tereny chronione skoro teraz w imię innych racji nie ma to znaczenia?

Czw 29 Lis, 2007
lucyna

Wskazałeś na sedno problemu. Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć.

Czw 29 Lis, 2007
buba

bartosz, ogolnie jestem przeciwna budowaniu wyciagow i wszystkiego innego.. ale rozumiem ze sa ludzie ktorzy to lubia.. wiec jesli sa juz takie gory jak np. tatry czy beskid slaski ktore z dzikoscia i tak juz nie maja nic wspolnego, to czy tam bedzie jeden wyciag mniej czy jeden wiecej... i tak to juz sa gory ucywilizowane na maksa i do niczego sie nie nadajace...wiec niech sluza tym ktorzy lubia wyciagi i hotele..

moze wtedy gdzie indziej bedzie bardziej pusto...

jezeli juz maja gdzies zbudowac wyciag to niech lepiej to bedzie kasprowy niz jaslo w bieszczadach czy jakas cicha nieznana gorka w sudetach... choc idealem byloby zeby nie budowali nigdzie... ale chyba na swiecie nie ma idealow

Czw 29 Lis, 2007
Bartosz

yć może mapa interaktywna na stronie Bieszczadzkiego Parku Narodowego "kłamie", ale nie zauważyłem, żeby Jasło było w jego granicach. A z tego co wiem to ochrona w Parkach Krajobrazowych trochę się różni od ochrony w Parkach Narodowych !!! W Popradzkim Parku Krajobrazowym wybudowano wiele ośrodków i jakoś szlag nikogo nie trafił i z tego co wiem to przyrody też nie. Nie jestem za demolowaniem gór, ale jeżeli wszystkie warunki na Jaśle byłyby spełnione, to byłbym za budową tam ośrodka.
Ja nie jestem przewodnikiem i nie rozmawiam z taką ilością ludzi jak Lucyna, ale Ci którzy na Sylwka przyjeżdżali do Cisnej, trochę ubolewali, że nie ma gdzie pojeździć na nartach. A jazda 80km na mało atrakcyjne stoki dla dobrze jeżdżących narciarzy do Ustrzyk Dolnych, czy ewentualnie planowanego ośrodka koło Sanoka mija się z celem pobytu w Bieszczadach dla ludzi, którzy chcą trochę pochodzić po górach, ale i trochę poszusować na nartach. Jakbyśmy wszyscy tak patrzyli na sprawę ośrodków jak ich oponenci, to byśmy wyciągi mieli tylko na Górze Dylewskiej koło Olsztyna, a narciarstwo w Polsce raczkowałoby do dziś dnia (nie wspominając o takich polskich sławach jak siostry Tlałkówny).
Nie widzę u Was zrozumienia dla osób, które chcą trochę inaczej wypocząć w górach: równie aktywnie, równie zmęczyć się fizycznie, a może nawet bardziej; równie cicho (bo przecież nart z silnikiem nikt nie używa); napawać się tymi samymi widokami, nie zanieczyszczając powietrza spalinami offroadów, itp, itd. Najchętniej ograniczylibyście rejon gór dla ludzi, którzy trochę inaczej chcą spędzić czas w górach aktywnie, ale żeby Wam samym wolno było tam przebywać.

Buba, ale dlaczego ja nie mogę pojeździć na nartach w Bieszczadach, które równie lubię jak Tatry, czy Pieniny? A poza tym nie masz racji mówiąc, że w Tatrach jeden wyciąg w tą czy w tamtą to nie ma już różnicy. Jest, i to wielka różnica, i należy Tatry jak najwięcej odciążyć: i turystycznie, i narciarsko. I uważam podobnie z Beskidem Śląskim. Może nie zlikwidują w nim już ośrodków, ale może jak nie będzie tyle ludzi tam przyjeżdżać, to przestaną je rozbudowywać w nieskończoność.

Czw 29 Lis, 2007
mareki

Bartosz prezentuje typowy narciarski pogląd . Dlaczego nie, bo mam prawo, góry dla wszystkich, a w Sylwestra nie ma gdzie pojeździć, góry dla ludzi nie odwrotnie, miejsca pracy... Narciarstwo to sport inwazyjny. Żaden fun narciarstwa tego nie zrozumie.
Po prostu inna filozofia życia inne , bardziej konsumpcyjne potrzeby ( mówie o ogóle , nie o Bartoszu - nichcę oceniać akurat jego), konieczna bezpieczna adrenalinka itd itp. Nie dogadamy się . Możemy tylko spisać protokół rozbieżnosci pozstać w szacunku dla swoich pogladów.

Czw 29 Lis, 2007
Bartosz

Inna filozofia, ale dlaczego od razu konsumpcyjna? Skoro człowiek dla gór, a nie odwrotnie, to jestem za zburzeniem wszelkich schronisk w polskich górach, które nie posiadają oczyszczalni ścieków !! Jestem za zamknięciem całkowitym Doliny Roztoki w Tatrach, gdyż tam są gawry niedźwiedzi !! Jestem za zamknięciem konsumpcyjnego spływu Dunajcem, bo strasznie mnie wkurzają tratwy płynące rzeką i psuje mi to zdjęcia !! Jestem za całkowitym usunięciem zabezpieczeń na Orlej Perci, bo jak można było "ranić" skałę, a poza tym zmniejszy się tam radykalnie ruch i kozice na Kozich będą mogły spokojnie egzystować !! Jestem za całkowitym zamknięciem jaskiń, bo przez przypadek nawet uważnych speleolog może uszkodzić szatę naciekową !! Jestem za całkowitym zamknięciem Ciechani w Beskidzie Niskim, naprawdę najbardziej urokliwym miejscem w polskich górach !! Jestem za zwinięciem asfaltu z Ustrzyk Górnych do Wetliny, po cóż ona, skoro w zimie i tak pies z kulawą nogą tamtędy ma problem z przejazdem !! Jestem za całkowitym zakazem uprawiania kolarstwa górskiego, bo w każdej chwili zjeżdżający downhillowiec może mnie przejechać !! I mogę tak jeszcze długo wymieniać...

Dlaczego nie wpuszczać w góry narciarzy, a wpuszczać turystów pieszych? Tak samo dużo śmiecą (i to nie w jednym miejscu na nartostradzie, ale na każdym szlaku). Tak samo są głośno, wystarczy przejść się w wakacje przez Połoniny, żeby usłyszeć jazgot i tysiące melodyjek telefonów. Tak samo się upijają w "Siekierezadzie" czy "Kremenarosie". Ja nie widzę różnicy.

Jestem tak samo zapalonym trekkingowcem jak i narciarzem i chciałbym dożyć czasów, że pojadę kiedyś w Bieszczady i w jeden dzień wyszaleję się na stoku, a w drugi, ubiorę rakiety śnieżne i "przelecę" się przez Chryszczatą. Chcę mieć tą możliwość wyboru, a nie, żebym w sobotę jechał na Skrzyczne, a w niedzielę pod Tarnicę.

I jeszcze jedno. Czy ludzie z Sanoka, Rzeszowa, Leżajska, żeby się wyszaleć na nartach muszą przejechać 200-250km, jak mają góry pod nosem?!

Już raz napisałem: nie jestem za dewastacją gór w imię konformizmu, ale jeżeli prawo pozwala i warunki też na zbudowanie ośrodka (właściwie jedynego, bo oprócz Jasła nie widzę w samych Bieszczadach drugiego tak dobrego miejsca) to należy to wykorzystać. Ale tylko wtedy, podkreślam, jak nie ma konfliktów interesów.

Banki oraz fundusze unijne nie mogą dofinansowywać tego typu inwestycji na stokach położonych poniżej 1500 m.


To ciekawe, bo tak została wybudowana stacja na Mosornym Groniu w Zawoji?!

Czw 29 Lis, 2007
lucyna




Banki oraz fundusze unijne nie mogą dofinansowywać tego typu inwestycji na stokach położonych poniżej 1500 m.


To ciekawe, bo tak została wybudowana stacja na Mosornym Groniu w Zawoji?!

To jest "świeżostka", o niefinansowaniu tego rodzaju inwestycji poniżej 1500 ze środków uninych dowiedziałam się niedawno od dziewczyny pracujacej w Brukseli.

Nie dokońca masz rację. Narciarze z Sanoka, Rzeszowa mają wyciagi w: Arłamowie, Bystrem, Karlikowie, Przemyślu, Puławach, Ustrzykach Dolnych oraz kilka oślich łączek.

Dlaczego wg Ciebie Jasło jest aż tak dobrym miejscem?

Czw 29 Lis, 2007
Bartosz

Bo powyższe trasy zjazdowe nie odpowiadają moim umiejętnościom. Oczywiście, ktoś powie to jedź na Nosal!! Będzie mieć rację, ale dlaczego ja nie mogę mieć podobnego stoku w Bieszczadach !! Odpowiednio stromego i długiego!!

A mnie nie chodziło o dotacje z Unii tylko o banki.

Czw 29 Lis, 2007
TomekN

Cześć!

Chyba trochę rozumiem dążenia "miejscowych" do rozwoju narciarstwa "stacjonarnego": wykreowanie konkretnego "trendy" miejsca zapewni pobyt specyficznych narciarzy, którzy:
a) przyjadą co roku w stałym terminie;
b) spędzą na miejscu cały pobyt
c) przyjadą dlatego, że miejsce jest trendy i można zabłysnąć pobytem tam i wydaniem kasy
d) zapewnienie im rozrywki nie sprawia problemu, bo potrzebują: stok oświetlany i z muzyką, szpanerski bar, saunę itp, miejsce na dobrą imprezę wieczorem - i koniec!

Spotykam sporo tego typu ludzi wśród narciarzy stokowych; skrajny przypadek opowiadał kolega: gość wpadł z rozpędu w kolejkę wyciągową i pojechał kilku osobom po nartach. Zatrzymał się odpiął deski, obejrzał podrapane ślizgi i bluznął na wszystkich "O, wy [...] jak mi [...] mogliście tak z[...] narty za ...$!!! Tu nastąpił szereg gróźb karalnych ale i straszenie sądami o odszkodowania od stojących w kolejce. Potem wsiadł do dobrej fury i odjechał... 100m do hotelu.

Ideał gościa, bo wyda mnóstwo pieniędzy dla samego szpanu. A jakieś tam góry go nie obchodzą!

Bartosz napisał:
"...dlaczego ja nie mogę mieć podobnego stoku w Bieszczadach !! Odpowiednio stromego i długiego!! "



Nic trudnego! Kleisz foczki i KAZDY stok jest twój!!! I to kocham !

Pozdrawiam, Tomek

Czw 29 Lis, 2007
Bartosz

Fajnie Tomku!
Dzięki Tobie dowiedziałem się, że mam merola (oby terenowego), narty za xxx$, nie umiem jeździć i wpadam w kolejkę do kolejki, chodzę po dżamprezowniach (jak słyszę taką muzykę to na miejscu mnie szlag trafia - mniejsza z tym), korzystam z sauny (hmmm, wstyd się przyznać, ale jeszcze nie korzystałem z tego przybytku rozkoszy, żeby nie powiedzieć rozpusty, choć jakby sie napatoczyła jakaś blondyna?)...

Muszę przyznać, że Wajrak jest od Was lepszy w jednym: trafiają do Niego sensowne argumenty swoich oponentów... No, ale ja przedstawiłem przecież bezsensowne, a w ogóle to jestem zagorzałym przeciwnikiem przyrody i jej ochrony - jeszcze więcej wyciągów narciarskich ! Jeszcze więcej motocyklistów na szlakach! Tunel pod Kasprowym Wierchem! I w ogóle wyrównać wałkiem te góry, jak to śpiewa się w jednej z przewodnickich piosenek SKPG.

A mamusia powtarzała: zajmij się synek żeglarstwem. Ale synek jak zwykle na przekór!

Zum Wohl! I żeby Wam świat do bólu zbieszczadział...

Czw 29 Lis, 2007
Marek

Coś Ty się Bartosz dzisiaj taki drażliwy zrobił? To już drugi wątek, w którym się ciskasz .
Znów rozgorzał stary spór, wyłażący co jakiś czas w kolejnym wątku. I znów padają te same argumenty.
A góry są tylko przyrodniczym zjawiskiem, które różne grupy różnie etykietują. We własnym odczuciu prawdziwie. Oczywistym faktem jest że spojrzenie na góry świadomego ekologicznie turysty „kwalifikowanego” różni się od spojrzenia typowego konsumenta oferty rekreacyjnej, jaką tworzy współczesna cywilizacja. Ale faktem jest również, że „kwalifikowani” to nisza, a reszta to dominująca większość. Na tym forum, siłą rzeczy, silniej zaznacza się głos tych pierwszych. Ale infrastrukturę buduje się pod tych drugich. I niezależnie od tego jak bardzo nam żal kurczących się terenów, do których kulturowego (wcale nie naturalnego) charakteru przywykliśmy, pozostaje pogodzić się ze zmianami. Co nie znaczy że trzeba pokochać jazgot RMF-u z głośników na oświetlonym stoku. To nam oszczędzi nerwów. Chyba że lubimy jałową lamentację we własnym gronie, lub mamy pomysł i siłę, zdolne powstrzymać napór konsumpcyjniaków na góry.

Czw 29 Lis, 2007
v3rt

Nie jestem za budową ośrodka na Tarnicy, Wetlińskiej, ale też budowanie ośrodków na górach typu Zborów na Jurze, to też jest przesada


Huh?

Czw 29 Lis, 2007
Bartosz

v3rt!
Chodziło mi oczywiście o Morsko a nie Zborów - taka mała gafa topograficzna

Co do MTB to nie jestem przeciwny, ale niech to się robi z głową. Nieraz już byłem świadkiem braku profesjonalizmu i myślenia, już nie mówiąc już o słynnym wypadku na Cioskach pod Kiczorą w Gorach. Góry dla MTB też, ale rozwaga przede wszystkim.

A Marku, już kiedyś planowałem sabotaż radiowęzła na Wierchomli, ale zrezygnowałem, bo tam kumpel ze studiów szefuje, a po co mu dodawać roboty

Pią 30 Lis, 2007
lucyna

@ Bartosz. Jeżeli chodzi o finansowanie tego typu inwestycji to wiem to od bankierów? bankowców? ichnich decydentów. Miałam kilka wykladów na ten temat, gdy oprowadzałam Gości po Bieszczadach.

Pią 30 Lis, 2007
mareki

Jeżeli ktoś twierdzi, że narciarstwo zjazdowe nie jest sportem inwazyjnym , to ja sie poddaję.

Pią 30 Lis, 2007
mareki

http://www.pracownia.org....&idm=379&id=524
Przewija sie tu temat Jasła. Proponuję zapoznać sie ze stanowiskiem ochroniarzy.

Pią 30 Lis, 2007
Bartosz

Jesteście tak zacietrzewieni w swoich sądach, że nie czytacie dokładnie tego co się pisze...

Zapoznałem się z tekstem o Jaśle (z innego źródła) po poście Lucyny. I napisałem:

że jeżeli nie byłoby [tryb przypuszczający, do jasnej cholery ] sprzeczności z ochroną środowiska, to jestem za tym aby zbudować na Jaśle stację. Ponieważ są przeciwskazania, to oczywiście nie ma mowy o jej realizacji, i zgadzam się z tym w 100%.

Jak widać nie potrzebnie się przyczepiłem tego Jasła, bo ni cholery nie możecie podejść do tematu narciarstwa zjazdowego globalnie, tylko wiążecie go z Bieszczadami. I jak tu prowadzić rzetelną dyskusję?

Pią 30 Lis, 2007
mareki

No i o co sie tak ciskasz

Pią 30 Lis, 2007
TomekN

Cześć!

Bartosz, spokojnie!
Rozważałem tylko jaki byłby optymalny ekonomicznie typ gościa-narciarza - nieruchawy, do tego czasem wydający kasę dla wydawania kasy. Duży zysk, nakłady ulokowane w jednym miejscu. A tacy zdarzają się na stokach wcale często, nawet poza Szymoszkową Dość licznie obserwowałem ich w Spytkowicach, trochę na Mosornym, srednie zagęszczenie w rejonie Szklarskiej, nieco mniejsze w rejonie Karpacza. Podałem ten typ jako przykład, że ktoś przez większość odbierany zdecydowanie negatywnie, może być całkiem pożądanym klientem. Co więcej, klient tego typu, choć rzadziej spotykany, będzie prawdopodobnie decydował o kierunku rozwoju stacji narciarskiej.

Sam też lubię pojeździć na wyciągu (do 3 dni, bo potem mi się nudzi, jak nad morzem), ale np. "muzyka" i reklamy z rzężących głośników doprowadza mnie do furii.

Ogólniej, granica podziału biegnie pomiędzy podejściem: "góry są po to, bym mógł jeździć na nartach" a "narty są po to, bym mógł jeździć po górach" Sympatyzuję od zawsze z tym drugim, ale pierwsze łatwiej się rozprzestrzenia. A ze stoku otoczonego barami, bilbordami, pensjonatami i płotami z siatki gór nie widać, więc trudno oczekiwać, że takie narciarstwo zaszczepi komukolwiek szacunek do nich - i to właśnie wielu szeroko rozumianych turystów martwi.

Widzę tu analogię do zawodów w narciarstwie alpejskim i skokach: coraz częściej odbywają się nocą. Liczy się tylko oglądalność i reklamy. Góry skrywa ciemność.
Pozdrawiam i życzę udanych szusów!

Tomek

Pią 30 Lis, 2007
v3rt

Jeżeli ktoś twierdzi, że narciarstwo zjazdowe nie jest sportem inwazyjnym , to ja sie poddaję.


Zdefiniuj mi najpierw "sport inwazyjny" w swoim rozumieniu.

Pią 30 Lis, 2007
lucyna

No dobrze podam dla równowagi moim zdaniem dobre inwestycje narciarskie. Wyciąg w Przemyślu, Karlikowie i w Puławach. Lesko ski w połączeniu z areoklubem bieszczadzkim.
Bardzo mi podoba się kierunek w którym zmierza Arłamów. Dość blisko wspólpracuję z tym ośrodkiem wypoczynkowym więc widzę postępy jakie czyni aby polepszyć komfort wypoczynku. Ośrodek posiada wyciąg narciarski, racze przeznaczony dla potrzeb zjazdów rodzinnych lub dla początkujących, tor saneczkowy, stadninę, sieć ścieżek rowerowych itd

Sob 01 Gru, 2007
mareki

Zdefiniuj mi najpierw "sport inwazyjny" w swoim rozumieniu.


Są rzeczy , które nie wymagaja szczególnego definiowania. Gdybyś się tym głebiej zainteresował to proponuję siuegnac do kwartalnika Tatry, który w sposób wyważony i poparty naukowymi nadaniami opisuje to.
Kiedyś, parę lat temu z Jaworzyny, zjechała lawina błotna i parę samochodów załatwiła. Przykład skrajny erozji wprost pochodzącej z działań narciarskich.
Inwazyjność polega różnież na niezwykle niskim stopniu świadomosci przyrodniczej (nie używajmy tu słowa ekologicznej ) narciarzy , inwestorów. Przykłady? Olimpiada w Tatrach , projekt trzech dolin , kolorowy zawrót głowy, konflikt w Karkonoszach w rejonie Łabskiego Szczytu, sytuacja w Beskidzie Sądeckim, zakusy na Śnieżnik, rejonu Babiej Góry... Samo naśnieżanie to zmiana stosunków wodnych. Tam gdzie narciarstwo następuje ogromna koncentracja ludzi, ruchu samochodowego, a dotyczy to takze sezonu letniego. Nie ulega najmniejszej watpliwości, że narciarstwo zjazdowe jest sportem inwazyjnym w stosunku do przyrody. Mozemy tylko dyskutować jak bardzo. Turystyka narciarska np dużo mniej.

Sob 01 Gru, 2007
duncan76

Mało się znam na tym od strony technicznej, ale na mój "chłopski rozum" narciarstwo (zjazdowe) dużo bardziej ingeruje w środowisko niż turystyka piesza. Piechurzy to schronisko i wydeptane ścieżki (fakt, na trasach popularnych bardzo wydeptane). Narciarzom potrzebne są parking (no i droga dojazdowa), wyciąg, kasy, oświetlenie, armatki śniegowe, ratraki, hotele (nie napiszę "schroniska"), często budki z jedzeniem i inne rozrywki. Coraz więcej miejsc w gorach jest nastawionych na bardziej "komercyjnego" narciarza niż na piechura. Przykładem np hotel (schronisko? ) na Miziowej.

Sob 01 Gru, 2007
v3rt

Bez bicia się przyznaję, że chyba to było drobne nieporozumienie. Ja skupiłem się na samej czynności, jaką jest narciarstwo, Wy (mareki i duncan76) przedstawiacie szerszą perspektywę, z którą nie mogę się nie zgodzić.

Jeszcze raz o Evereście Martyny
Młodzież nie chodzi po górach.
Filmy PolskichFajerwerków - Jorge, Tropic, Kometa, SP i inne
Tytan Domex AZS Częstochowa
Kije trekkingowe
Spanie na dziko w Tatrach
Coś nie halo część 2
Chcial(a)bym uslyszec na tej sali ...
Internationally however, the story is much different.
Zdjęcia z meczów PLSu
jak dbacie o kondycje?
Delecta Bydgoszcz
Humor
Dolomity 2009
polecane utwory
Lista wątków z for dyskusyjnych @@ Start
Linki,